poniedziałek, 1 października 2012

Jabłko czy gruszka?

Przy okazji spotkania rodzinnego na urodzinach mojej Siostrzenicy, trzeba było nieco się wystroić. Pomyślałam więc: "A może by tak zdjęcie na dzień przed Wielkim Poniedziałkiem?".

Jakość nędzna, bo i nie ma się czym chwalić za bardzo... póki co! ;) --> nutka optymizmu się pojawiła u Grubej, ha! ;)

To bardziej tak dla porównania ewentualnych przyszłych efektów i wyników dla mnie i dla podglądaczy moich zmagań. Oczywiście jest co poprawiać, ale chwalić Pana, że kształtów mi nie żałował. Mam po prostu masywną budowę ciała, czyli gruszka - grube wszystko. Szczerze to z dwojga złego wolę tak, niż otyłość brzuszną typu jabłko.

Szukam plusów tam gdzie same minusy? Możliwe, ale to dzięki temu nigdy nie mogłam narzekać na brak zainteresowania ze strony facetów. A to uwielbia każda, nawet Gruba.

A tak w ramach rachunku sumienia, to dziś jedzenia dużo nie było - dość pracowitym dniem dzisiejszy się okazał, a po powrocie totalny brak apetytu. Sok marchewkowy pocieszaczem i na poprawę humoru. Przeczuwam, że moim największym problemem nie będzie to by trzymać się mojego dekalogu, a wprowadzenie zasady dietetyków by jeść mniejsze porcje, ale za to bardzo często. Popracujemy nad tym.

3 komentarze:

  1. Kiedyś stylistyka określiła moją figurę jako papryke. duży biust, wciecie w talii, biodra równe z ramionami, nieszczuple ale proporcjonalne nogi. Ciężko określić po tym zdj, ale figurę masz chyba podobną do mojej, a gust na bank ;) pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. O figurze typu papryka jeszcze nie słyszałam, ale to dość ciekawe i chyba mogłabym się do niej przypisać :)

    OdpowiedzUsuń