piątek, 19 października 2012

Shopping plus size

Bycie grubym niestety drogo kosztuje.

Ciuchy w rozmiarówce większej niż standardowa kosztują czasami przepotworne pieniądze, a powiedzmy sobie szczerze: niestety nie zawsze idzie to w parze z jakością. Nie wspominając już, że fasony na działach dla pań plus size wyglądają przeważnie jak namioty i ciężko o podkreślenie krągłości...


MIEJSCE I CENA

Gdzie dziś Gruba może kupić sobie np. spodnie jeansowe i po ile?
  • H&M (B.B.) - to koszt około 149zł,
  • KappAhl (XLNT) - ceny miewają się w przedziałach 129-219zł,
  • F&F - ok. 139zł,
  • C&A (XL i Clockhouse XL)- też coś w tych przedziałach cenowych (tu jedynie dobija fakt, iż każdy rozmiar powyżej 48 ma gumki w pasie... żenada.)
...a zakupy internetowe na takich portalach jak NewLook Inspire czy Evans i buszowanie po wyprzedażach to istne zbawienie dla portfela. ASOS omijam szerokim łukiem - ceny powalają totalnie!

Biorąc pod uwagę fakt, że grubym spodnie szybko wychodzą z szafy (przetarcia na udach, zmiana rozmiaru, inne czynniki uszkadzające) to jest to dość konkretny koszt - nie pamiętam bym kiedykolwiek miała jakieś spodnie dłużej niż rok.

Odważyłaś się wejść do sklepu, by zobaczyć co mają i w jakich rozmiarach? Brawo! Teraz przeprawa przez najgorsze.


ATMOSFERA

Panie ekspedientki o ile nie unikają kontaktu wzrokowego z grubą, to zazwyczaj patrzą na Ciebie ze współczuciem, przerażeniem lub złośliwym uśmieszkiem, kiedy niesiesz kilka rzeczy do przymierzalni z nadzieją, że może w coś się wciśniesz.
"52?! Tu  nie mamy TAKICH rozmiarów...", "I jak? Jednak za małe? Ojej, no cóż..." - dziękuję bardzo, nie ma to jak fachowa obsługa. Dlatego grubi tym bardziej cenią sobie sklepy, gdzie sprzedawca potrafi być wyrozumiały, kompetentny i szczerze uprzejmy.

Efekt? Jeśli gruba klientka przynajmniej raz dostanie gdzieś cudną parę jeansów na swój wielki tyłek i masywne uda, to jest w stanie zapłacić za nie nie takie znowu małe pieniądze - a poza tym pewne jest to, że wracać będzie tam często. Nie ma nic bardziej fantastycznego w całej tej frustracji zakupowej, niż fakt że jest sklep gdzie zawsze dostanie się coś na swoje dupsko! :)

sobota, 13 października 2012

Podjadek

Dzisiejszy wieczór spędzam na zajadaniu swoich dzisiejszych smutków i nerwów po powrocie do pracy z L4. Na swoje usprawiedliwienie (częściowe) mam to, że zajadam je winogronami.

To od zawsze było moja słaba strona: emocjonalne podjadanie. Czy mi źle, czy smutno, czy stres, czy jest co świętować - najlepiej w towarzystwie i jakimś pycha posiłkiem! Zestaw pysznego sushi, albo lekko ostre hiszpańskie fajitas czy włoska pizza na cienkim cieście skropione oliwą. Cokolwiek byle nie coś "zwykłego" i "codziennego"... Mniam!


Ciekawe ile lekarstwa mają kalorii...!?

wtorek, 9 października 2012

L4

Brak sił i chęci do czegokolwiek - choróbsko dopadło i gnębi skutecznie.

środa, 3 października 2012

Bez cukru

Moją słabością jest słodzenie.

Herbata czy kawa bez łyżeczki (a najlepiej dwóch) cukru?! Kiedyś wydawała mi się nie do przełknięcia, ale szczerze powiem nie jest tak źle jak myślałam. Najważniejsze, że da się - a jak mam ciśnienie na coś słodkiego to zawsze jest Cola Zero! Ciekawe czy uda mi się rzucić słodzenie napoi...

Na jesienne smutki oczywiście zakupowe pocieszanie działa najlepiej. Szare botki dziś już do mnie pan listonosz dostarczył, jeszcze tylko szara filcowa torebka. W tegorocznym sezonie jesienno-zimowym stawiam na połączenie ciemnego fioletu i popielatych dodatków.

Czuję też, że powoli dopada mnie jesienne przesilenie niemocy totalnej - ale nie ma to tamto, jutro rano zrywka na siłownię i moje ukochane cardio!

poniedziałek, 1 października 2012

Jabłko czy gruszka?

Przy okazji spotkania rodzinnego na urodzinach mojej Siostrzenicy, trzeba było nieco się wystroić. Pomyślałam więc: "A może by tak zdjęcie na dzień przed Wielkim Poniedziałkiem?".

Jakość nędzna, bo i nie ma się czym chwalić za bardzo... póki co! ;) --> nutka optymizmu się pojawiła u Grubej, ha! ;)

To bardziej tak dla porównania ewentualnych przyszłych efektów i wyników dla mnie i dla podglądaczy moich zmagań. Oczywiście jest co poprawiać, ale chwalić Pana, że kształtów mi nie żałował. Mam po prostu masywną budowę ciała, czyli gruszka - grube wszystko. Szczerze to z dwojga złego wolę tak, niż otyłość brzuszną typu jabłko.

Szukam plusów tam gdzie same minusy? Możliwe, ale to dzięki temu nigdy nie mogłam narzekać na brak zainteresowania ze strony facetów. A to uwielbia każda, nawet Gruba.

A tak w ramach rachunku sumienia, to dziś jedzenia dużo nie było - dość pracowitym dniem dzisiejszy się okazał, a po powrocie totalny brak apetytu. Sok marchewkowy pocieszaczem i na poprawę humoru. Przeczuwam, że moim największym problemem nie będzie to by trzymać się mojego dekalogu, a wprowadzenie zasady dietetyków by jeść mniejsze porcje, ale za to bardzo często. Popracujemy nad tym.