Zdarzają się Wam?
Dziś dla odmiany uległam... Koszula jeansowa, w pięknym odcieniu i cudownie taliowana! Co prawda, materiał przy zapiętych napach nie wygląda tak jak powinien - ale pierwszy raz widząc odbicie w lustrze przymierzalni miałam w głowie hasło: "Przecież walczę! Za kilkanaście dni będzie super!"
Raczej nigdy nie byłam ich zwolenniczką i nie zdarzało mi się nic kupować z myślą, że a nuż uda mi się schudnąć i będzie leżeć jak ulał!
Inną kwestią jest to, że Grubaski mają tendencje do noszenia ciuchów albo kilka rozmiarów za małych (bo najważniejsze, że wcisnęłam się!) i wyglądają przy tym jak szaszłyki lub ludziki Michelin, bądź też wręcz przeciwnie - namiot. a im większy tym lepszy bo wszystko zakryje!
Zaprawdę powiadam Wam: czyste brednie i pierdolety!
a diabeł się cieszy...
Ważne by poznać przede wszystkim typ swojej sylwetki, jej atuty i umieć je odpowiednio podkreślić, wtedy to co niekoniecznie jest warte chwalenia się zaczyna być mniej widoczne.
W dzisiejszych czasach w necie można znaleźć wszystko: wskazówki jak się przypisać do odpowiedniego typu, jakie triki stosować dopierając stroje, czego unikać a co podkreślać - nie jesteśmy z tym same, a przy takiej wiedzy nawet rozmiar 52 może wyglądać apetycznie i kusząco! Sama to przerabiałam... :)

