Dzisiejszy wieczór spędzam na zajadaniu swoich dzisiejszych smutków i nerwów po powrocie do pracy z L4. Na swoje usprawiedliwienie (częściowe) mam to, że zajadam je winogronami.
To od zawsze było moja słaba strona: emocjonalne podjadanie. Czy mi źle, czy smutno, czy stres, czy jest co świętować - najlepiej w towarzystwie i jakimś pycha posiłkiem! Zestaw pysznego sushi, albo lekko ostre hiszpańskie fajitas czy włoska pizza na cienkim cieście skropione oliwą. Cokolwiek byle nie coś "zwykłego" i "codziennego"... Mniam!
Ciekawe ile lekarstwa mają kalorii...!?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz